07

WŁOCHY Heliski, Alagna

sezon zimowy 2017

Zapraszamy na niezapomniana przygodę z heliski.
Alagna / Włochy

Zamiast tras dziewiczy puch, zamiast hoteli drewniane chaty, a wokół groźne szczyty i śnieżna pustynia.

Alagna Valsesia [czyt. alania], niewielka wioska u podnóża słynnego szczytu Monte Rosa na samym końcu doliny zamkniętej potężnymi górami, to raj dla doświadczonych narciarzy z dobrym sprzętem.

Nie ma tu jeszcze tłumów, a zamiast wielkich kompleksów hotelowych znajdziemy wiekowe, drewniane chaty. Do najbliższej autostrady jest ok. 80 km, a dotrzeć tu można samochodem jedynie od południa, co skutecznie redukuje liczbę turystów z krajów niemieckojęzycznych. Zresztą w Alagni droga się kończy – trafiają do niej tylko najwytrwalsi. Kto woli rekreacyjne ślizganie się, odwiedziny w rozbrzmiewających muzyką barach na stoku i wieczorne dyskoteki, niech jedzie gdzie indziej.

- Powinniście wziąć przewodnika – przekonuje nasz włoski znajomy.

- Po co? – dziwimy się. Przecież kupując ski-pass, dostaniemy też mapkę i jakoś sobie poradzimy.

W końcu jednak ulegamy. Jedzie z nami Alberto z miejscowego Corpo Guide, czyli zrzeszenia przewodników. Od razu wręcza nam nadajniki pozwalające szybko zlokalizować przysypanych lawiną turystów, a kiedy je zakładamy, sprawdza swoją radiostację. Zastanawiam się, czy chce w ten sposób podbić cenę swoich usług, ale patrząc na wystający mu z plecaka czekan i przytroczoną linę, przestaję mieć wątpliwości. Szybko też przekonujemy się, że mapka wyciągów jest rzeczywiście zbyt ogólnikowa, by mogła nam wystarczyć do zjazdów off-piste.

W Alagnie na wysokości 1192 m wsiadamy do ośmioosobowych gondolek, potem przesiadka na dwuosobowe krzesła i jazda na 2396 m – do Bocchetta delle Pisse. Tu Alberto robi nam egzamin – korzystając z jedynej w tym rejonie wyratrakowanej trasy (czerwona), sprawdza nasze narciarskie umiejętności. Werdykt – OK. Wjeżdżamy więc jeszcze wyżej kolejką linową na Punta Indren, 3260 m n.p.m. Na wyciągnięcie ręki mamy Monte Rosę (4634 m n.p.m.), wysoki szczyt na horyzoncie to Mont Blanc, a ponoć przy doskonałej pogodzie widać nawet oddalony o mniej więcej 80 km (w linii prostej) Turyn – zapewnia Alberto.

Jesteśmy na skraju lodowca (w lecie działają tu wyciągi). “Freeride paradise” – oznajmiają napisy. Początek trasy zaznaczono nawet na naszej mapce czarnym kolorem, i faktycznie na taki zasługuje. Stok jest stromy. Możemy wybrać głęboki, dziewiczy śnieg albo rozjechany już pas, ale po sporych muldach. Szybko się jednak okazuje, że to tylko rozgrzewka. Zjazd do Alagni, 15 km “trasą bez trasy”, zajmuje nam ponad dwie godziny. Co i rusz natrafiamy na przeszkody – trzeba zeskoczyć ze skałki, wykonać ciasne skręty między drzewami, przejechać przez wąziutki mostek nad potokiem, ześlizgnąć się po lodzie, mając za plecami przepaść… Co chwila ktoś ląduje w śniegu. Alberto nie ma dla nas słów pociechy: – Tu nachylenie wynosi co najwyżej 40-45 stopni, ale są trasy, gdzie dochodzi do 60.

Z podziwem patrzymy, jak śmiga – perfekcyjnie! – w głębokim puchu. Nam to za dobrze nie wychodzi, często zatrzymujemy się na odpoczynek (ale i na robienie zdjęć). Dojeżdżamy do zasypanych śniegiem kamiennych domów; opuszczona pasterska osada wygląda niczym miasteczko duchów. Wysoko nad nami wznoszą się groźnie wyglądające szczyty, a wokół roztacza się śnieżna pustynia, na której – jak się wydaje – nie ma nikogo prócz nas. Ale oto wjeżdżamy na leśny dukt, który prowadzi do Alagny. W naszym hotelu przy gorącym winie, zwanym tutaj vin brule’, dzielimy się wrażeniami. Przekonaliśmy się na własne oczy, że – jak podaje “Ski Atlas – Alpy” – to “jedna z najwspanialszych tras zjazdowych we włoskiej części Alp Zachodnich”.

Czarna ale łatwa

Następny dzień też spędzamy pod opieką Alberto. Tyle że zmieniamy kierunek – postanawiamy przedostać się do regionu narciarskiego Gressoney leżącego po sąsiedzku w Dolinie Aosty (prawdopodobnie w przyszłym sezonie obie doliny połączy nowa kolejka linowa; tyle że Alagna chyba na tym straci – przestanie być już tak niedostępna i fascynująca). Widzimy nawet coś w rodzaju szlaku wyznaczonego przez ślady narciarzy. Czeka nas też więcej płaskich trawersów, choć w tzw. Wąwozie Orła trzeba w wąskim przesmyku zmierzyć się z oblodzonymi muldami.

Nagle z dzikich gór wjeżdżamy na stoki pełne narciarzy – Gressoney. Trasy są ubite i dokładnie oznaczone. Po wczorajszym dniu tutejsza nartostrada oznaczona jako czarna wydaje się nam zdumiewająco łatwa.

Po chwili nikniemy w lesie. Postanawiamy wrócić tam, gdzie cisza, spokój, dziewicze stoki. Trafiamy do schroniska Rifugio Guglielmina (2880 m n.p.m.). Jest pora obiadu, a kuchnia piemoncka należy do najlepszych we Włoszech. Tutejsza specjalność to uberlekke – mówi Alberto – czyli półmisek mięs, ponoć obok wieprzowiny czy baraniny na talerzu lądują też świstaki. My wolimy jednak polentę concia, czyli kukurydzianą mamałygę z masłem i stopionym serem, oraz panissy – potrawy z ryżu (w Piemoncie uprawia się go 600 tys. ton rocznie!), z fasolą, słoniną i specjalnym gatunkiem salami. Jesteśmy przy pysznej cafe’ corretto (z dodatkiem alkoholu), gdy do Rifugio Guglielmina wpada grupa w kaskach i uprzężach alpinistycznych. Miłośnicy heliski. Raniutko polecieli helikopterem na wysokość 4200 m n.p.m. na stoki Monte Rosy. Są zachwyceni – podczas zjazdu pokonali różnicę poziomów wynoszącą ponad 3 tys. metrów.

Alberto mówi, że z dobrymi narciarzami można wyskoczyć do szwajcarskiego Zermatt i pojeździć tuż przy słynnym Matterhornie (po włosku Cervino) – ale to wyprawa na dwa dni, z noclegiem po drodze. Teraz musimy z powrotem przebić się przez góry do naszej Alagni…

Wszystko dzieje sie w małej miejscowości Alagna pod jednym z największych szczytów Alp-Monte Rosa 4552m.n.p.m.

Jest to bardzo klimatyczna miejscowość, a jej tereny narciarskie nazywane są- freeride paradise. Nie ma tam tłumów narciarzy i dziesiątek wyciągów ale piękne otwarte przestrzenie i nieograniczone możliowśći jazdy poza trasami.

Alagna to najwspanialsza miejscowość do heliskiingu w Europie!

Cena klakulowana indywidualnie.

Dzień 1

  • Wylot z Warszawy do Mediolanu
  • Transfer z Mediolanu do Alagny
  • Oficjalne przywitanie i zakwaterowanie w Hotelu Cristallo****
  • Uroczysta regionalna kolacja i omówienie programu

0203

Dzień 2

  • Aklimatyzacja na stokach- freeride paradise
  • Zjazdy poza trasami z przewodnikiem
  • Szkolenie z zakresu obsługi sprzętu freeridowego( peeps lawinowy- detektor, sonda lawinowa, czekan), nauka technik zjazdu w głębokim śniegu, na stokach o dużym nachyleniu.

0405

Dzień 3

  • Heliski- zapierająca dech w piersiach przygoda!
  • Helikopter wznosi się na wysokość 4200 m.n.p.m- Colle de Lys ekscytująca jazda Malfatta przez Lost Valley, lunch w typowym wysokogórskim schronisku i dalej długo, długo w dół.

06

Dzień 4

  • Heliski- Monte Rosa tour- najsłynniejsza trasa, helikopter ląduje na 4200m, zjazd przepieknym lodowcem do Zermatt w Szwajcarii, dalej kolejką linową na Mały Maternhorn i w dół do Champoluc przez wielkie doliny Cime Bianche, powrót do Alagny, w trakcie obiad w Guglielmina refuge.

07

Dzień 5

  • Iceclimbing- Odkryj zamarznięty świat wody!-niesamowita przygoda, nauka wspinaczki na zamarzniętych lodospadach. Nauka obsługi sprzetu, nauka podstawowych technik wspinaczki i asekuracji. Do dyspozycji uczestników: raki, czekany, liny, śruby lodowe, kaski.

08

Dzień 6

  • Kolejny dzień jazdy poza trasami, tym razem już stromsze stoki i bardziej wymagające. Wszystko pod okiem wykwalifikowanego przewodnika.
  • Uroczysta regionalna kolacja z programem specjalnym oraz projekcją filmów i materiału zdjęciowego z imprezy.

Dzień 7

  • Uroczyste pożegnanie
  • Transfer na lotnisko do mediolanu
  • Wylot do Polski

Pamietajmy że Heliski jest uzależniony od pogody!
Wszystkie atrakcje prowadzone są przez licencjonowanych przewodników włoskich oraz wykwalifikowaną kadrę instruktorską z Polski.
Wszystkie proponowane atrakcje są dostosowane do poziomu i zaawansowania grupy.